Zimowe wiersze Julii Wądolny z klasy V a oraz Julii Wawrzyczek z kl. VII
Świąteczny czas, narty, sanki i bitwy na śnieżki to już historia. Zdolne dziewczyny napisały wiersze, podsumowując zimowe miesiące. Julia z klasy Va – dziewczyna, która uwielbia czytać – w swojej poezji prezentuje czas przygotowań do świąt z perspektywy dzieci i dorosłych. Podsumowaniem oczekiwania jest wizyta w kościele.
Julia Wądolny, klasa Va
W oczekiwaniu na święta
Za oknem prószy śnieg.
Dzieci czekają na pierwszą gwiazdkę,
kolację, prezenty,
wspólny wyjątkowy czas.
Dorośli śpieszą się jak nigdy,
Każdy zdążyć chce na czas.
Zegarek ich przewodnikiem,
Nie potrafią dogonić własnego cienia.
Dzieci lepią wielkie bałwany,
zjeżdżają z górki na sankach,
potem kładą się na śnieg,
wyglądają jak małe pieski.
Opłatki, mandarynki, nowa koszula.
Umyty samochód, błyszczące okna.
Ciasto dla babci, kolorowe gumki dla Zosi.
Jeszcze tylko … dzień się skończył.
Świece palą się w kościele,
Ich blask oświetla radosne twarze wiernych.
Przyszli, żeby wielbić Pana Boga,
chcą ogrzać zmarznięte serca.
Julia Wawrzyczek – miłośniczka kotów – w swojej poezji apeluje do ludzi, żeby dbali o zwierzęta, myśleli o nich zimą, kiedy czworonogi mają ograniczony dostęp do jedzenia. Są zmarznięte, wystraszone i nierzadko porzucane.
Niech słońce dla nas szybko zaświeci :-)
Julia Wawrzyczek, klasa VII
Ślady
Świat całkowicie zbielał,
śnieg zasypał łąki.
Place zabaw opustoszały,
ludzkie serca poczerwieniały,
czekają na pierwszą gwiazdkę.
Choinka awansuje na pierwsze miejsce.
W ten wyjątkowy czas,
nie tylko zdobi las.
Jest pięknie.
Mimo chłodu, zabiegania,
ludzie spacerują.
Ubierają najcieplejsze ubrania,
patrzą w niebo,
liczą spadające płatki,
zachwycają się skrzypiącym śniegiem.
Jest pięknie.
Wyszłam z tłumem,
wpatruję się w ślady butów.
Każdy niepowtarzalny, firmowy,
dostosowany do warunków atmosferycznych.
Spełnia normy, nie przemaka,
stopa oddycha.
Pomiędzy wyszukanymi wzorami
dostrzegam maleńkie łapki,
które są niczym stemple pocztowe,
przybite w pośpiechu,
bo przecież kolejka.
Nagle coś przemknęło, mignęło, przeleciało?
Na pewno to coś puszysty ogon miało.
Jest pięknie!
Wracam do domu,
bo zimno mi w nos.
Parzę zieloną herbatę.
Myśli nieustannie uciekają,
niczym białe płatki,
które z nieba spadają.
„A jeśli ślady łapek to wcale nie był przypadek?”
Rzucam wszystko,
wybiegam z domu,
zapominam o szalu,
kubek zostaje na wygodnym tapczanie.
Nie jest pięknie.
Biegnę za śladami.
Szukam między Reebokami, Adidasami
z antypoślizgowymi podeszwami.
„Gdzie jesteście małe łapki?”
Nie umiem wymazać ich z pamięci.
Znajduję stertę drewna,
nasłuchuję,
wołam.
Nikt nie odpowiada.
Coś udaje, że go nie ma,
ale zapomniało schować ogon.
Jest! Nawet są!
Dwa szare i biały.
Ten ostatni wygląda,
jakby wpadł do śniegu cały.
Wszystkie zmarznięte i wystraszone,
bez zaufania, wygłodzone, na pastwę losu zostawione.
A gdyby pieniądze wydawane
na modnych gadżetów tonę,
przeznaczyć dla małych łapek
i zbudować przed zimnem ochronę?


Dodaj komentarz
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!