• basn3.jpg
  • DSCF0941.jpg
  • DSCF0945.jpg
  • DSCF0961.jpg
  • DSCN1170.jpg
  • IMG_0039.JPG
  • img_0101_3.jpg
  • Obraz 257.jpg
  • P1180164.JPG
  • PB250066.JPG
  • PB250074.JPG
  • PB250080.JPG
  • PB250089.JPG
  • PB250097.JPG
  • PB250099.JPG
  • PB250101.JPG
  • PB250103.JPG
  • PICT0028.jpg
  • pict0075.jpg
  • PICT0091.jpg

Fundusze Europejskie, Unia Europejska, Śląskie

 

Szkolna świetlica jest znana między innymi z tego, że promuje gry planszowe jako wspaniałą formę rodzinnego spędzania czasu. Oto pierwsza część propozycji dobrych gier dla dzieci i całej rodziny, które w obecnej dobie powszechnej kwarantanny powinny świetnie sprawdzić się jako rozrywka zastępująca komputer i jednocząca rodzinę przy jednym stole.

 

CZARODZIEJSKI LABIRYNT 

    

To gra o budowaniu ścieżek do skarbu. Jest to nietypowa propozycja planszówkowa pod tym względem, że docelowo jest zabawą dla jednej osoby, a wariant dwuosobowy jest jakby „dodatkowy”. Można więc rzec, że mamy do czynienia z łamigłówką, z zaznaczeniem,  że łatwo przetwarzalną na pojedynek dwóch osób.

Z tego też względu, warto się nad nią zastanowić, gdy mamy w domu nienasyconą pociechę. Można ją wtedy zająć układaniem labiryntu w zaczarowanym lesie, a jeśli pociecha zapragnie naszego towarzystwa, to bez zbędnych ceregieli, można zacząć partię dla dwojga. Szybka partię, dodajmy :)

Las jest czarodziejski, bo zmienny. Ścieżki pojawiają się, znikają, obracają lub giną w pnączach. Najlepiej jednak gdy prowadzą do skarbów usianych dookoła planszy ułożonej w kwadrat z kafelków. Jednoosobowo można się pobawić na trzech stopniach trudności, zaczynając od małej planszy i trzech skarbów; a kończąc na większej planszy i pięciu skarbach. Zadaniem naszego jednego gracza jest ułożenie mapy ścieżek, które połączą kafelek bohatera ze wszystkimi skarbami naraz. Jest to zadanie trudne, a im większa plansza i liczba skarbów, tym oczywiście trudniejsze.

Co ciekawe, wersja dwuosobowa polega na chwilowym budowaniu ścieżek. Tzn. dana ścieżka musi połączyć mojego bohatera z jednym ze skarbów (i wtedy zagarniam ten skarb dla siebie) i potem może zostać zburzona. Gracze na przemian obracają kafelki z fragmentami ścieżek, starając się ułożyć takie chwilowe dojścia do skarbów.

W najtrudniejszym wariancie do gry wchodzą pnącza, czyli ruchome fioletowe kafelki, do których ścieżki absolutnie układać nie wolno! A jeśli komuś się zdarzy, to przegrywa.

 

 

GWIEZDNY WYŚCIG 

  

 

 

 

Z okładki małego pudełka spoglądają na nas dziwne kolorowe stworki w jeszcze dziwniejszych pojazdach kosmicznych. Od razu wiadomo, że gra będzie szybka i wesoła. Choć nie można powiedzieć, aby była to gra imprezowa. Gwiezdny wyścig to pozycja po prostu stricte familijna. I … hazardowa, bo obstawiamy końcowy wynik kosmicznego wyścigu w każdej rundzie. To, co w grze najważniejsze fakt, że ścigające się w przestrzeni kosmicznej statki nie należą do frakcji graczy, tylko do firm zewnętrznych. Każda z tych firm posiada 3 statki (opatrzone cyframi 1, 2, 3) w swoim unikalnym kolorze (jakkolwiek żółty, fioletowy i zielony są unikalne ;)

Statki biorą udział w wyścigu do centrum planszy. Gracze na początku każdej z kilku rund gry losują po dwie karty z wizerunkami statków. Tym samym tylko oni wiedzą, jakie statki „wynajęli” na daną rundę. Na przykład, zieloną dwójkę i fioletową trójkę. Wynajętej parze maszyn nie tylko się kibicuje, ale wręcz pcha do przodu, aby na końcu rundy znalazła się jak najbliżej pola środkowego, gdyż stateczek przyniesie nam tyle punktów, ile widnieje na polu, które zajmuje na końcu rundy. Wszelkich ruchów na planszy dokonuje się za pomocą kart akcji.

Gwiezdny wyścig jest grą przyjemną i w sam raz do pogrania z dziećmi, gdy nie chcemy się zanudzić na śmierć i także czerpać przyjemność z rozgrywki.

 

 

Szkoła Magów

  

Proszę państwa, oto hit świetlicy  Każdy gracz dysponuje na początku pulą 35 punktów, której ma za zadanie nie stracić do cna. Żeby wygrać, musi być jedynym graczem, który pozostanie na plusie. Tak, w tej grze po kolei się odpada, co jest dość rzadko spotykanym ostatnio rozwiązaniem, szczególnie w grach rodzinnych. Uczniowie magii rozpoczynają rozgrywkę z 3 kartami zaklęć (na niektórych znajdują się 2 zaklęcia, na innych 1). W trakcie gry mają jednak okazję uczyć się nowych czarów (zdobywać nowe karty). Runda przebiega szybko, gdyż wszyscy gracze grają równocześnie (!). Adept sztuki magicznej rzuca nieprzerwanie swoimi 5 kośćmi z magicznymi symbolami i stara się uzyskać zestawy wymagane do rzucenia swoich zaklęć.

 

Gracz może przerzucać kości dowolną liczbę razy, odkładać wybrane kości na bok, brać je nawet z powrotem i znowu nimi rzucać. W tym względzie panuje tu całkowita wolna amerykanka. Zasada jest tylko jedna: kości na karty można kłaść dopiero wtedy, gdy uzyska się cały wymagany zestaw. Po fazie rzutów następuje etap realizacji efektów zaklęć, które udało się dzięki kościom odpalić. A efekty są w zasadzie tylko dwa: zdobywanie punktów energii dla siebie i pozbawianie jej swojego lewego sąsiada. Od tych dwóch działań znajdziemy co prawda pewne odstępstwa, ale generalnie wszystko sprowadza się do „dodaj energię” / „ha! tracisz energię”. I tak w kółko… Aż zostanie jeden gracz z energią, gdy inni będą już jej pozbawieni.

Banalne? Banalne. Ale takie są właśnie składowe hitu dla dzieci. Kolorowa oprawa, bohaterowie, w których można się wcielić, adrenalina równoczesnego działania i rzucanie, rzucanie, rzucanie… Myślę, że dorośli zagrają jedynie do towarzystwa swoim pociechom. Zasady są na szczęścia proste, więc pociechy same też ogarną grę bez problemów. 

 

 

 

TREXO

 

 

Gry logiczne zazwyczaj cechuje prostota zasad i bogactwo strategii. Stare jak świat kółko i krzyżyk zostało pod tym względem przenicowane, przewertowane, wyciśnięte i przewiercone, wszystkie możliwe kombinacje rozgrywek rozpisane i przeanalizowane. Ale klasyk pozostaje klasykiem i trudno tak o nim zapomnieć, nawet jeśli się trochę zestarzał. Cóż zatem pozostaje? Nieco go odświeżyć!

Odświeżenie polega w tym przypadku na trójwymiarowym poszerzeniu obszaru działania. Teraz dążymy do utworzenia linii złożonej z 5 takich samych symboli na planszy o wymiarach 10 x 10 pól, układając podwójne płytki (na każdej znajduje się kółko na jednym polu i krzyżyk na drugim) wzdłuż, wszerz i … w górę. Tak, płytki można kłaść na innych płytkach „na zakładkę”, dzięki czemu wzrastają możliwości blokowania i zakres nowych rozwiązań. Docelowa linia 5 symboli musi być widoczna w rzucie z góry, czyli poszczególne symbole mogą znajdować się na różnych poziomach. Dzięki temu gra jest na pewno bardziej wymagająca od tradycyjnej wersji, wspomaga wyobraźnię przestrzenną (lub obnaża jej brak) i potrafi trwać zdecydowanie dłużej.

Trexo to miły ukłon ze strony nowoczesnych gier logicznych w stronę zasłużonego weterana. Nie czuć cyklonu nowości, ale na pewno możemy odczuć odświeżający podmuch. Szczególnie, że wykonanie stoi na wysokim poziomie, płytki prezentują się ładnie i klarownie i są miłe w dotyku. Gdy usiądziemy do gry, z całą pewnością nie skończy się na jednej rozgrywce.

 

TWARDY ORZECH DO ZGRYZIENIA

  

Ta gra to ulepszona wersja hitu sprzed lat – Hej to moja ryba! Wtedy pingwinki skakały po krach, aby zbierać rybki, tym razem skaczą… ale ale, po kolei 

Oto mamy planszę przedstawiającą rozłożyste drzewo złożoną z żetonów, które układają się w rzędy i kolumny i na których to widnieją orzeszki w różnych ilościach (aż od 1 do 5). Wiewiórki skaczą sobie po zielonym królestwie w linii prostej, nie mogą przeskoczyć innej wiewiórki i mogą obskakiwać tylko niezajęte żetony. Zwierzaczki skaczą o tyle pól, ile widnieje na żetonie, z którego rozpoczynają ruch. Gdzie skoczyć najpierw, gdzie potem, jak się ustawić – oto stałe pytania błąkające się po wiewiórczej główce. Celem jest zebranie żetonów z jak największą sumaryczną liczbą orzechów, a zbieramy te żetony, z których ruszamy. Drzewo dość szybko zaczyna się więc przetrzebiać i planowanie optymalnej trasy skoków staje się jeszcze trudniejsze.

Jest jeszcze jedno pole specjalne – wierzchołek drzewa, z którego można skoczyć na dowolne pole planszy. Gra stanowi spore wyzwanie, które także dorośli chętnie podejmą.

Monika Żabicka